Aktualności

Fot_www_FotoHuta_pl_S_0086
24 Października
2014

W poszukiwaniu pisarskiej prawdy

Piszę o historii Rosji, by ją zrozumieć – powiedział Boris Akunin podczas spotkania w Centrum Kongresowym ICE Kraków. Wcześniej o relacjach ze swoim synem mówił Etgar Keret, a Mircea Cărtărescu wyjaśniał swoje związki z Kafką. Tak upłynął kolejny dzień 6. Festiwalu Conrada.

Boris Akunin to gwiazda literatury światowej. Jak policzył Wacław Radziwinowicz, prowadzący wieczór z rosyjskim pisarzem, w ciągu 16 lat Akunin napisał 54 książki. Są wśród nich różne opowieści i gatunki, chociaż czytelnicy przede wszystkim polubili cykl o Eraście Fandorinie. Do tej pory ukazało się czternaście tomów – będą jeszcze dwa. Jestem dzieckiem gospodarki planowej – śmiał się pisarz. Zatem będzie w sumie szesnaście Fandorinów, tak jak obiecałem. Jestem zresztą w Krakowie po to, by coś tutaj sprawdzić… – powiedział Akunin, ale nie chciał zdradzić, o co konkretnie chodziło.

Autor Azazela przyznał, że tzw. twórcze męki akurat jego nie dotyczą. Kiedy miałem 40 lat, po prostu powiedziałem ‚dość’ – mówił. Uznałem, że trzeba wybrać swoje hobby i uczynić z tego pracę. Akunin potwierdził też, że w przyszłości chce się skupić na pewnym historycznym projekcie. Chodzi mianowicie o stworzenie 8-tomowego cyklu opowiadającego o historii Rosji. Każdej księdze ma towarzyszyć opowieść beletrystyczna.

Na spotkaniu z Akuninem nie mogło zabraknąć pytań o politykę i sytuację w Rosji. Wszyscy obecnie sprawiają wrażenie pijanych – mówił pisarz, odnosząc się do poparcia, jakim cieszy się w kraju Władimir Putin. Pamiętajmy, że 80 procent społeczeństwa czerpie wiedzę z telewizji, czyli propagandowej tuby. To wszystko jednak długo nie potrwa. Zdaniem Akunina Rosja zdaje obecnie egzamin dojrzałości, by wkrótce na dobre pożegnać się z drugim tysiącleciem i wejść w kolejne. Tylko jak to się stanie? Bardzo chciałbym, żeby odbyło się bez wstrząsów społecznych, choć to akurat trudno sobie teraz wyobrazić – stwierdził pisarz.

Etgar Keret, bohater innego spotkania festiwalowego, również nie stronił od polityki. Nie zabrakło – jak to u Kereta – błyskotliwych metafor. W pewnym momencie porównał on nawet stan niekończącego się konfliktu palestyńsko-izraelskiego do sytuacji zwierzęcia, które korzysta ze sprawdzonego wodopoju, bo nie chce eksperymentować z nowym i nieznanym. Żony powracające do swoich toksycznych mężów zachowują się bardzo podobnie – wyjaśniał Keret, tłumacząc w ten sposób mechanizm wciąż trwającej wojny. Wracamy do tego, co doskonale znane, bo się boimy nowego. Ta wojna w tym przypadku funkcjonuje bardzo podobnie.

Izraelski pisarz polskiego pochodzenia wyznał również, że w Polsce czuje się lepiej niż w jakimkolwiek innym miejscu. Tożsamość francuska czy amerykańska to prosta sprawa: jesz croissanta albo hamburgera i wygłaszasz rasistowskie komentarze. I już wiadomo, kim jesteś. A tymczasem Polacy, podobnie jak i Żydzi, wiecznie zadają sobie pytania o swoją tożsamość. Pisarz przyznał jednocześnie, że bardzo odpowiada mu perspektywa outsidera. W Izraelu mam kłopot, bo gdy jestem w domu, blisko, to rozwiązywanie problemów jest trudniejsze.

Interesująco Keret mówił o swojej relacji z synem, porównując ją do pisania. Kiedy jednak piszę, nie muszę się przejmować, czy przez moje działanie ktoś zachoruje na raka czy powiększy się dziura ozonowa. Wszystko dotyczy przecież fikcyjnych światów – mówił. Kiedy natomiast jestem ojcem, rzeczy dzieją się naprawdę. Pamiętam sytuację, gdy nakrzyczałem na mojego syna. Zaraz potem, jakby zdając sobie sprawę z tego, co się stało, zacząłem płakać i przytuliłem go. Mój syn powiedział wtedy: ‚Ależ tato! Daj spokój! Nic się nie stało!’. To był dla mnie trudny moment, dlatego gdybym miał do wyboru – być lepszym pisarzem albo lepszym ojcem – wybrałbym to drugie.

O naturze pisania mówił takżeMircea Cărtărescu, rumuński prozaik i poeta, wymieniany wśród kandydatów do literackiej Nagrody Nobla. Nad Wisłą ukazały się jego dwie powieści: Dlaczego kochamy kobiety i Travesti. Nie spodziewałem się, że jestem tak popularny w Polsce – cieszył się pisarz, witając licznie zgromadzoną publiczność w Pałacu Pod Baranami.

Każdy autor musi odpowiedzieć sobie na pytanie, kim jest – deklarował pisarz. Ja poszukuję mojej własnej prawdy. Cărtărescu podkreślił, że pisanie nie jest dla niego celem lecz narzędziem. Tak jak miało to miejsce w przypadku pisarstwa Kafki. Za pośrednictwem literatury chcę sięgnąć do wewnętrznego świata.

Mechanizmom funkcjonowania literatury w świecie zewnętrznym poświęcone było spotkanie z Moniką Sznajderman, szefową wydawnictwa Czarne. Rozmowa – pierwsza w cyklu Książka: jak to się robi – krążyła wokół problemów niszowego wydawnictwa, któremu udało się jednak przetrwać na trudnym rynku książki i opublikować wiele ważnych tytułów.

Wczoraj odbyła się ponadto kolejna lekcja czytania. Uczniowie pod okiem Jerzego Jarniewicza pochylali się nad Wysokimi oknami Philipa Larkina. Wczesnym popołudniem natomiast Lawon Barszczeuski, białoruski pisarz, przebywający w Krakowie na stypendium ICORN, rozmawiał z Małgorzatą Nocuń. Festiwalowy czwartek zamknęła dyskusja Victora Horvatha i Krzysztofa Vargi, będąca rodzajem twórczego pojedynku pomiędzy Węgrami a Polską.

Piątek na 6. Festiwalu Conrada to między innymi spotkanie z Michałem Olszewskim i Kateřiną Tučkovą, dyskusja o Śląsku z udziałem Ryszarda Koziołka, Aleksandra Nawareckiego i Szczepana Twardocha, spotkanie z Jacques’em Rancière’em, a przede wszystkim wieczór z Jaume Cabré.

Festiwal Conrada to wspólne przedsięwzięcie Miasta Kraków, Krakowskiego Biura Festiwalowego i Fundacji Tygodnika Powszechnego.

Pełen program Festiwalu można znaleźć TUTAJ