Aktualności

Piotr Kłosek, Realizm Magiczny
29 Listopada
2017

Realizm magiczny w fotografii – zapraszamy na wystawę!

Instytut Cervantesa w Krakowie oraz Fundacja Judaica zapraszają na wystawę kolaży fotograficznych autorstwa Piotra Kłoska, zainspirowanych książką „Sto lat samotności” Gabriela Garcíi Márqueza, najważniejszej powieści z nurtu realizmu magicznego. Autor fotografii rozszyfrowuje, interpretuje i przekłada język pisarza na język wizualny, starając się dotrzeć do istoty dzieła, odkryć sposób jego powstawania i kwintesencję realizmu magicznego.

Inauguracja wystawy z udziałem artysty odbędzie się 28 listopada o godz. 18:00 w Centrum Kultury Żydowskiej (ul. Meiselsa 17). Wystawa potrwa do 31 stycznia.

Wystawa została objęta patronatem honorowym Ambasady Kolumbii w Polsce. Partnerem wydarzenia jest Restauracja Klimaty Południa.

O autorze zdjęć:

Piotr Kłosek zaprojektował i zrealizował ponad 150 okładek płyt wydanych przez takie wytwórnie, jak Poljazz czy Pomaton. Jako konsultant odpowiedzialny za fotografię w Polskich Nagraniach jest autorem kilkudziesięciu okładek płyt z muzyką jazzową, klasyczną i rozrywkową. Wiele z jego kultowych realizacji na stałe wpisanych jest w ikonograficzną historię polskiej fonografii. W swoim dorobku ma szereg wystaw fotograficznych o tematyce związanej z muzyką współczesną i jazzem.

Godziny zwiedzania:

pon. – pt.: 10:00 – 20:00
sob. – niedz.: 10:00 – 16:00

WSTĘP WOLNY

Oficjalna strona artysty: www.piotrklosek.com

Fotografie obiektów muzealnych umieszczonych w kolażach pochodzą ze zbiorów Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie, Muzeum Zamkowego w Pszczynie oraz kolekcji Piotra Kunce.

 

O wystawie Realizm magiczny. Ilustracje:

Obcując z fotografiami Piotra Kłoska nie można się oprzeć pamięci, natrętnie podsuwającej marquezowską frazę: Spojrzenie jego azjatyckich oczu zdawało się widzieć odwrotną stronę rzeczy. Dłoń Kłoska nie jest wprawdzie tak władna, jak dłoń Melquíadesa, ale kolaże inspirowane „Stoma latami samotności” wyjść spod niej musiały. Im uważniej przyjrzymy się jego drodze artystycznej, tym bardziej przekonanie to się w nas umocni. Zaczynał pod koniec lat 70. jako portrecista muzyków jazzowych, improwizację zatem ma we krwi. Radosny bałagan jego kolaży po chwili kontemplacji okazuje się być precyzyjnie skonstruowaną opowieścią o nieuchwytnym, podświadomym, archetypicznym i doskonale harmonizującym. Wrażenie surrealnej oniryczności wywołują przejmująco realne przedmioty, którymi żongluje z pozornie dziecięcą beztroską. Uciecha płynąca z zabawy wolnymi – a wręcz dowolnymi – skojarzeniami jest w istocie śmiertelną powagą. Pytany o inspiracje, artysta odsyła nas do tak wielu z pozoru nieprzystających światów, przywołuje nazwiska J.S. Bacha, O. Colemana, K. Jarretta, S. Lema, P.K. Dicka, K. Vonnegutta, H. Hessego, a wystarczyłyby przecież tylko dwa podkradzione Jungowi słowa: „zbiorowa nieświadomość”. Cała struktura zdawała się zajmować swój własny zastrzeżony teren, przestrzeń samotności i zapomnienia, niedostępną niszczycielskiemu działaniu czasu i obyczajom ptaków – pisał uwielbiany przez Kłoska Marquez o Macondo, a jakby opowiadał o jego pracach. Polski fotografik czuje pokrewieństwo z kolumbijskim literatem nie tylko na polu wyobraźni, podsuwa nam tropy dziennikarskiego warsztatu (zajmuje się fotografią prasową), upartego dążenia do zawodowej perfekcji, niebywałego poszanowania dla realistycznych szczegółów, które dzięki dotknięciu twórcy nabierają zgoła nadrealnych cech. Cykl kolaży ilustrujących – czy wręcz na nowo opowiadających innym (uniwersalnym i niewymagającym tłumacza) językiem – „Sto lat samotności” nosi konstytutywne dla literackiego realizmu magicznego znamiona głębokiej intensywności, przejaskrawienia, groteski, możliwej niemożliwości. W manifeście–przedmowie do „Królestwa z tego świata” Alejo Carpentier tłumaczył, że latynoski element cudowny, wypływający swobodnie z rzeczywistości określonej we wszystkich szczegółach, ujawnia się na skutek uprzywilejowanego sposobu postrzegania, z oświetlenia niezwykłego, ze szczególnej intensywności przeżycia, a nade wszystko z wiary. Bohater innej jego powieści, Krzysztof Kolumb, mówił zaś: …raz jeszcze przedstawiłem mój Tryptyk Cudów, moją alleluję olśniewających geografii, ale występując jako zwiastun możliwych zjawisk cudownych, rozwinąłem nową myśl, dojrzałą dzięki ostatnio poznanym lekturom… Piotr Kłosek może te słowa uznać za własne.

Bogumiła Michalska