Aktualności

Fot. Konstancja Konopka
26 Października
2014

Pasja

W 1945 roku pokonany został faszyzm. Ale żyjemy w świecie oczyszczonym etnicznie. I to jest coś strasznego - powiedział Miljenko Jergović wieczorem na spotkaniu w Międzynarodowym Centrum Kultury. Wcześniej o swojej Kubie i o swojej Rumunii mówiły Klementyna Suchanow i Małgorzata Rejmer. Ale prawdziwymi gwiazdami sobotnich wydarzeń 6. Festiwalu Conrada były dzieci.

W Kinie Pod Baranami – tuż obok sal, gdzie odbywa się większość festiwalowych dyskusji – można było zobaczyć przed południem Króla Maciusia I. Tuż po seansie najmłodsi uczestniczyli w zajęciach plastycznych.

W południe w Pawilonie Wyspiańskiego dzieci z rodzicami rozrysowywały Mapę opowieści: Joseph Conrad. Wreszcie wczesnym popołudniem w Galerii Fundacji Sztuki Nowej ZNACZY SIĘ dzieciaki brały udział w warsztatach pod wiele mówiącym tytułem Wyobraź sobie…. Bo przecież – udowadniali organizatorzy – zabawa może być dobrym wstępem do fascynacji literaturą.
Pasja jest zresztą bardzo ważna. O tym, co motywuje autorów, mówili goście spotkania Własne światy.

Małgorzata Rejmer, autorka prozy Bukareszt. Kurz i krew, zdradziła, jak wyglądała jej droga do stolicy Rumunii. Po prostu zostawiłam swoje wygodne i poukładane życie i udałam się tam z wielką czerwoną walizką pełną notatek - mówiła Rejmer. Pisarka przyznała też, że często porównywała Bukareszt do Warszawy i do Polski. Rumuńska stolica stała się dla niej w ten sposób wyzwaniem. W Bukareszcie rozpada się imperium, ale miasto jest wciąż imponujące - przyznała.
Klementyna Suchanow, tłumaczka, autorka Królowej Karaibów, opowiadała o fascynacji Kubą. Kreśliła także możliwe scenariusze, co może stać się w Ameryce Łacińskiej po zmianie władzy i systemu. Jeśli nadejdzie taki moment, że Kuba się w jakiś sposób otworzy, to może stać się kolejną wysepką dla bogatych turystów przyjeżdżających po seks i narkotyki. W ten sposób dojdziemy do punktu wyjścia - snuła swoje wizje Suchanow.

Podczas sobotnich spotkań festiwalowych odbyła się również rozmowa z Wojciechem Nowickim, spotkanie z francuskim pisarzem, poetą i eseistą Jacquesem Jouetem, a także dyskusja Gombrowicz, ‚Kronos’ i teatr z udziałem Krzysztofa Garbaczewskiego, Grzegorza Jankowicza i Janusza Margańskiego. Wśród festiwalowych premier pojawiła się bowiem nowa książka Grzegorza Jankowicza Gombrowicz – Loading. Esej o formie życia.

W księgarni De Revolutionibus miała miejsce natomiast dyskusja o kondycji małych wydawnictw. Brały w niej udział Krystyna Bratkowska z Niszy oraz Zuzanna Łazarewicz z Dodo Editor. Mimo. że opowieści o małych oficynach nie są pasmem wielkich sukcesów to przypominają, że to właśnie pasja jest jedną z najważniejszych motywacji w literaturze.

Sobotnie spotkania festiwalowe zamknęła poruszająca rozmowa z Miljenko Jergoviciem, jednym z najwybitniejszych pisarzy i publicystów chorwackich. Prowadzący – Miłosz Waligórski i Magdalena Petryńska – zaczęli od polskich akcentów. Jergović wspomniał między innymi Ernesta Otto Wilimowskiego – bohatera krótkiej powieści, postać historyczną. Wilimowski był genialnym napastnikiem, który reprezentował Polskę oraz III Rzeszę. W okresie okupacji stał się zdrajcą. Jego matka za romans z rosyjskim Żydem została przewieziona do obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Dzięki wstawiennictwu Wilimowskiego kobieta została jednak stamtąd zwolniona - opowiadał pisarz.

Jergović, odnosząc się do hasła przewodniego festiwalu - wspólnych światów, szukał pomostów między Bałkanami a Polską. Odnajdywał je między innymi w micie o Galicji. To opowieść o narodzinach wielokulturowości i współzależności, ale równocześnie także historia narodzin największych nienawiści wewnątrz tej wspólnoty - mówił pisarz. Po roku 1945 pokonaliśmy faszyzm, ale żyjemy też w świecie etnicznie oczyszczonym. I to jest coś strasznego, bo dużo lepszym jest świat wielokulturowy, nawet jeśli istnieje w nim nienawiść.
Pytany o autobiograficzną opowieść o swoim ojcu Jergovic powiedział, że kiedy pisze się o przodkach, czyli szkieletach wyciągniętych z szafy, to należy pisać o własnych rodzicach. Dlatego autor zdecydował się opowiedzieć o relacjach, jakie łączyły jego ojca z innymi członkami rodziny. Jesteśmy odpowiedzialni za to, co zrobili nasi rodzice. Ja jestem odpowiedzialny za obozy. Każdy Niemiec jest odpowiedzialny za Holokaust. Każdy Polak jest też odpowiedzialny za to, co uczynili jego rodzice Żydom, Ukraińcom czy Niemcom - mówił Jergović.

W ostatnim dniu festiwalowym czekają nas między innymi popołudnie w Edynburgu, a także spotkania z Agnieszką Taborską, Dariuszem Czają oraz Maciejem Zarembą Bielawskim.