Aktualności

14 Maja
2020

Komiks w czasach kryzysu. Pisze Artur Wabik

19 listopada 2017 roku ukazał się 37. zeszyt serii komiksowej o przygodach Asteriksa i Obeliksa. Jedną z głównych postaci w tym zeszycie jest rzymski zawodnik wyścigów rydwanów o imieniu… Coronavirus. Po wybuchu epidemii we Włoszech, media okrzyknęły komiks „przepowiednią Asteriksa”. Całego zamieszania nie dożył ojciec serii i wieloletni ilustrator Asteriksa, Albert Uderzo, który zmarł w marcu 2020 r.

Można by pomyśleć, że pandemia nie ma wielkiego wpływu na życie autorów komiksów, którzy zazwyczaj pracują w domu. Nic bardziej mylnego. Księgarnie komiksowe na całym świecie notują spadki sprzedaży, zaś większość festiwali komiksowych została odwołana. W lutym zdążył jeszcze odbyć się największy w Europie festiwal BD Angoulême, ale było to pierwsze w tym roku i najprawdopodobniej ostatnie wydarzenie tego typu. Po raz pierwszy od 50 lat nie odbędzie się największy na świecie konwent komiksu: Comic-Con w San Diego. W kwietniu na skutek wirusa zmarł słynny argentyński scenarzysta i rysownik, Juan Antonio Giménez.

Twórcy komiksów starają się w tej trudnej sytuacji nie tylko zachowywać zimną krew, ale także robić to, w czym są najlepsi: rysować komiksy. Wielu z nich za temat obrało sobie trwającą pandemię i komiksy na ten temat udostępnia na swoich profilach w mediach społecznościowych. Od 27 marca na profilu niderlandzkiego artysty, Jeroena Funke, ukazują się ilustracje ukazujące jego życie codzienne w trakcie pandemii. Ilustracje z pierwszego miesiąca zostały już nawet zebrane w książeczkę pt. The Blue Virus, którą chwalił na swoim profilu wpływowy brytyjski krytyk komiksu, Paul Gravett.

Mieszkająca w Londynie ilustratorka, Sally Kindberg prowadzi bloga poświęconego już nie tylko życiu podczas pandemii, ale także samej walce z wirusem. Kindberg od marca próbuje pozbyć się infekcji COVID-19, o czym skrupulatnie opowiadają jej ilustracje i komiksowe paski. Drżącą kreską artystka opisuje i rysuje swoje symptomy: głowa jak gorący, rozgotowany por, marznące nogi, ściśnięta klatka piersiowa.

Sally Kindberg, 29.03.2020

Szukających nieco bardziej eskapistycznych rozrywek odsyłam na Instagram niepokornego australijskiego artysty, Simona Hanselmanna, rysującego przygody swoich stałych bohaterów: czarownicy Megg, gadającego kota Mogga, człekokształtnej Sowy i wilkołaka Jonesa w trakcie pandemii. Prowadzone undergroundową kreską, utrzymane w psychodelicznej kolorystyce, pełne wulgarnego humoru paski nie przypadną do gustu wszystkim, ale z pewnością będą stanowić doskonałą odskocznię od problemów dnia codziennego.

Komiks ma pod górkę także w Polsce. Z uwagi na społeczny dystans, nie odbyły się wiosenne festiwale komiksu w Krakowie, Poznaniu, Gdańsku i Warszawie, a obecnie ważą się losy najważniejszego wydarzenia w komiksowym kalendarzu: jesiennego Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi. Nie znaczy to jednak, że twórcy polskiego komiksu siedzą z założonymi rękami. W internecie codziennie pączkują nowe inicjatywy mające na celu podtrzymanie kontaktu z  czytelnikami. Do znanych komiksowych komentatorów życia społecznego, jak Mleczko, Raczkowski, Minkiewicz, Koza czy Melon, dołączyli autorzy skupieni wyłącznie na tematyce pandemicznej: Jan Mazur z serią Moja irlandzka kwarantanna, Tomasz Trzaskalik z dziennikiem Kwarantanna oraz Ernesto Gonzales z cyklem o kapitanie Bzyku.

Seria Jana Mazura ukazuje się na jego profilu autorskim od 6 kwietnia, w kilkudniowych odstępach. Krótkie, dwu- lub trzykadrowe paski poświęcone są aktualnej sytuacji społecznej w Irlandii, gdzie autor obecnie mieszka. Bohaterami komiksu są najcześciej sam Mazur i jego żona, przedstawieni prostą, schematyczną kreską. Jest to stała konwencja tego autora, znana z jego poprzednich albumów: Końca świata w Makowicach i Tam, gdzie rosły Mirabelki. Paski z serii Moja irlandzka kwarantanna zapewne też docelowo złożą się na drukowany album. Póki co możemy śledzić je na bieżąco w internecie.

Jan Mazur, „Moja irlandzka kwarantanna”, 27.04.2020

Kwarantanna Tomasza Trzaskalika ukazuje się na dedykowanym jej profilu codziennie od 18 marca. Są to najczęściej pojedyncze ilustracje, choć zdarzają się także paski liczące kilka lub nawet kilkanaście kadrów. Akcja serii rozgrywa się w Krakowie i podobnie jak u Mazura, skupia się przede wszystkim na życiu rodzinnym. Trzaskalik, z zawodu architekt, ilustruje od czasu do czasu także sceny z życia robotników budowlanych, lekarzy, nauczycieli i kleru. Całość ma charakter humorystyczny; niekiedy obnażający absurdy zarządzeń związanych z aktualną sytuacją epidemiologiczną.

Tomasz Trzaskalik, „Kwarantanna, dzień 4”

16 marca na prywatnym profilu Ernesto Gonzalesa pojawiła się ilustracja przedstawiająca postać przypominającą słynnego Kapitana Żbika, wystylizowana na tzw. blank, czyli okładkę komiksu w formacie zeszytowym, na której widnieje tylko tytuł serii, zaś ilustrację można dorysować ręcznie. Popularny format dotarł do nas kilka lat temu z USA i od razu znalazł swoich entuzjastów. Zlecanie konkretnym artystom wykonania takich okładek, szybko stało się atrakcyjnym sposobem kolekcjonowania oryginalnych rysunków, szczególnie wśród kolekcjonerów, których nie stać na zakup oryginalnych plansz. Naprzeciw kolekcjonerom wyszło wydawnictwo „Ongrys”, wznawiające od kilku lat komiksy o przygodach Kapitana Żbika. W ofercie ma ono obecnie 30 zeszytów z okładkami Żbika w wersji blank, dającymi pole do popisu rodzimym twórcom.

Przez cały marzec i kwiecień Ernesto Gonzales publikował na swoim profilu kolejne ilustracje z Kapitanem Bzykiem (gdyż tak nazwał swoją postać). Wszystkie utrzymane są w tej samej konwencji – w miejscu, gdzie powinien się znajdować tytuł zeszytu, widnieje napis: Zostań w domu. Kapitan, uchwycony podczas domowych czynności, występuje na nich zazwyczaj w negliżu, co wpisuje się w dotychczasową, mocno erotyczną twórczość Gonzalesa. Cała seria jest żartem i grą ze stereotypowym wyobrażeniem milicjanta z okresu PRL, ale ma także mocny przekaz związany z pandemią: ma rozśmieszać i podnosić na duchu tych, którzy nie mogą wyjść z domu. W połowie kwietnia Gonzales ogłosił, że wkrótce będzie można nabyć album zbierający wszystkie okładki z Kapitanem Bzykiem.

Ernesto Gonzales, „Kapitan Bzyk”, 6.04.2020

W przerwach między publikacjami w mediach społecznościowych, warto także śledzić dowcipne paski szkockiego artysty, Toma Gaulda, które ukazują się na stronach „Guardiana” i „New Scientist”. Dobrej zabawy dostarczają także ilustracje i komiksy w polskiej prasie: „Tygodniku Powszechnym”, „Polityce” czy „Przekroju”. Być może dzięki nim uda nam się przetrwać ten trudny czas.

Artur Wabik, Krakowskie Stowarzyszenie Komiksowe

 

René Goscinny, Albert Uderzo, „Asteriks i Obeliks”, tom 37 (2017)