Aktualności

31 Marca
2020

Gauger, Miłkowski, Sadurska – e-booki Wydawnictwa Nisza pod patronatem KMLU!

Wydawnictwo Nisza stawia na dostępność swoich pozycji w czasie, gdy miłośnicy literatury spędzają czas w domach. Od dziś Sørena Gaugera, Macieja Miłkowskiego i Barbarę Sadurską spotkacie na swoich czytnikach bez wychodzenia z pokoju. Wydawnictwo Nisza udostępnia w formie cyfrowej trzy książki ze swojego katalogu, a premiera e-booków odbywa się pod patronatem Krakowa Miasta Literatury UNESCO.

Dla Miasta Literatury UNESCO to wydarzenie, którego nie można przeoczyć – troje autorów, których publikacje w Wydawnictwie Nisza jako pierwsze ukażą się w formie cyfrowej, to pisarze mieszkający i tworzący w Krakowie. Søren Gauger, kanadyjski pisarz i tłumacz, publikuje właśnie swoją drugą książkę w języku polskim – Rzeczy Niewysłowione. Maciej Miłkowski w najnowszej powieści System Sulta z inteligentnym poczuciem humoru przygląda się religijności i mechanizmom wiary. Z kolei Mapa to siedem opowiadań Barbary Sadurskiej połączonych motywem piętnastowiecznej mapy świata. Ich autorka została wyróżniona Nagrodą O!Lśnienia 2020 przyznawaną przez portal Onet i Miasto Kraków „za debiut imponujący dojrzałością języka, umiejętnością montażu wątków i postaci z różnych epok”.

To właśnie te trzy książki Wydawnictwa Nisza możecie już teraz pobierać na Wasze czytniki. Kraków Miasto Literatury UNESCO ma przyjemność patronować tym cyfrowym premierom. Jesteśmy przekonani, że z taką lekturą czas spędzony w domu przyniesie Wam dużo czytelniczej satysfakcji!

 

KUP E-BOOK>>

Psychoanaliza jest chorobą, która stara się leczyć;
antropologia jest dzikością, która stara się badać;
literatura jest szaleństwem, które stara się opisać.
Przynajmniej w tej książce.

Jan Gondowicz

W wiosce nie ma już ani jednego żyjącego bajarza, nie licząc starej, nieprzyjemnej kobiety, która przeważnie siedzi w swojej ciemnej chatce, gryzie pestki słonecznika i plotkuje z innymi staruchami; wszystkie są, pozwolę sobie dodać, rozebrane do rosołu. Kiedy poprosiłem o tradycyjne opowieści, zrobiła taką minę, jakby właśnie sięgała pamięcią gdzieś w mgliste głębiny czasu, by następnie sprzedać mi jakąś ledwie naszkicowaną, trzeciorzędną imitację czegoś, co inne plemiona opowiadają z większym polotem i w pełniejszej wersji. Opowiedziała historię o niewiarygodnym trupie, ale bez nagłych zwrotów akcji, charakterystycznych dla plemienia Ngugi. Jeśli chodzi o sposób narracji, jej styl jest toporny, ograniczony do chronologii typu ,,najpierw to a to, a potem coś innego”. Wycisnąłem z niej cień emocji jedynie wtedy, gdy ją za to właśnie zrugałem. Wyjaśniłem, że nasza, brytyjska, tradycja opowieści jest wysoko rozwinięta, że opowieść zmienia kierunek jak zwinna ryba – płynie w przód i w tył, jak jej się podoba. Po co?, zapytała, patrząc na mnie zmrużonymi oczami i wypluwając łupiny do miseczki (gładkiej, bez zdobień). Dokładnie nie wiem, wyjąkałem, dla rozrywki, a może żeby oszukać słuchaczy. Nastąpiła pauza. Opowiadam w ten sposób, powiedziała, bo wszystko, co ci opowiadam, jest prawdą.
Takie dictum brzmi jak zatrzaśnięcie wieka trumny danej kultury. Wzorcem, powtarzanym przez każdą cywilizację w fazie jej głębokiego schyłku, jest wierność tak zwanym faktom (tu: prawdzie) w całej ich bezwartościowości, na czym tracą wynalazczość, kreatywność i rozwój. Takie nastawienie jest pewną oznaką zupełnej martwoty danej cywilizacji.

(fragment książki)

Søren Gauger jest kanadyjskim pisarzem i tłumaczem mieszkającym w Polsce od ponad dwudziestu lat. Rzeczy niewysłowione to jego druga książka wydana w Polsce, pierwszą była powieść Nie to, nie tamto z roku 2014. Autor wydał również dwa zbiory opowiadań w języku angielskim: Hymns to Millionaires Quatre Regards sur l’Enfant Jésus. Tłumaczy prozę dwudziestolecia międzywojennego oraz  współczesną. Na język angielski przełożył między innymi książki Witkacego, Brunona Jasieńskiego oraz Jerzego Ficowskiego. Mieszka w Krakowie.

KUP E-BOOK>>

Michał Sult, dobiegający czterdziestki krakowski profesor filozofii, ma orzec, czy Bóg istnieje. Ekspertyza potrzebna jest sądowi z powodu procesu wytoczonego Kościołowi katolickiemu, o zwrot pieniędzy przez lata dawanych na tacę.

Sult decyduje się powołać siedmioosobową komisję. W jej skład wejdzie ksiądz (zarazem profesor fizyki), znany z obrazoburczych poglądów pisarz, psycholog religii, reżyserka teatralna, lekarka pracująca w hospicjum oraz wyłoniony w programie telewizyjnym idealnie przeciętny Polak.

W pierwszej części powieści partie fabularne, w których Sult konsultuje swoje plany z żoną Marią oraz swoim mentorem, profesorem Winklerem, przeplatane są wywiadami prasowymi z przyszłymi członkami komisji. Druga część koncentruje się na obradach. Obserwujemy też zakulisowe gry i intrygi. Ostatecznie przebieg obrad całkowicie wymyka się Sultowi z rąk.

Akcja części trzeciej ma charakter quasi-sensacyjny. W krótkim czasie Sult musi odzyskać kontrolę nad komisją, co zmusza go do gorączkowej bieganiny po mieście oraz zastosowania półkryminalnych metod.

Skoro mogła być »pierwsza polska powieść gejowska«, »pierwsza polska powieść dresiarska« itd., to może być i pierwsza polska powieść libertyńska. Czemu nie? Kto myśli jednak, że ta bądź inna winietka przylegać będzie szczelnie do pierwszej powieści autora Wista, ten jest w błędzie.  […]

Maciej Miłkowski pisze książki dla czytelnika, który jest już, zdaje się, na wymarciu: inteligenta starej daty, zdolnego docenić ironicznie odmalowane charaktery, paradoksy sprzecznych idei, wyrafinowanie konceptów, czystość rysunku fabuły.

Eliza Kącka, dwutygodnik.com

Być może nie jest tak (albo jest tak również), że powieść Miłkowskiego to »powieść kryminalna o wyraźnym profilu eschatologicznym«. Otóż pod koniec XXI wieku w polskim literaturoznawstwie próbowano zaszczepić termin »powieść postsekularna«, której jednym z wyznaczników miałoby być rozważenie kondycji religii/wiary w ponowoczesnym świecie. Być może powieść Miłkowskiego nalezy do utworów postsekularnych. I nawet jeśli jest to sprawa, podobnie jak istnienie Boga, beznadziejnie nieudowodnialna, to wciąż przeież pozostaje niewątpliwy urok tych zdań umiiejętnie złożonych.

Jan Burnatowski, „Nowe Książki”

Gdyby Bóg istniał, pomyślał Sult, przecinając Szewską, można by sobie z nim poradzić w pięć minut. Bóg nieistniejący może zaś okazać się niezwyciężony i możliwe, że żadne moje sztuczki niczego nie zmienią. Co nie znaczy, że się tych sztuczek nie wykona. Bo zawsze pozostaje cień szansy, że od tego orzeczenia rozpocznie się lawina, która po iluś tam dziesięcioleciach przemieni kościół Mariacki w dom kultury, a po stuleciach dotrze nawet i do wszystkich Cholerzynów tego świata.
Sztuczka, pomyślał Sult. Sztuczka, którą mam w kieszeni.

(fragment książki)

KUP E-BOOK>>

Siedem opowiadań czasem nazywanych powieścią. Debiut uznany za jedną z najlepszych książek roku 2019, wyróżniony nagrodą Olśnienia Onetu 2020.

Nie wiem, czy można dobitniej zaakcentować w debiucie swoją odrębność pisarską na polskiej scenie literackiej, miejscu od jakiegoś czasu nieprzychylnemu autorom o artystycznych ambicjach, którym literatura służy do prowadzenia symbolicznych opowieści o dusznych tajemnicach skrywanych przez człowieka. Zastanawiające jest, że tyle trzeba czekać na odkrycie takiego talentu prozatorskiego, odbijającego się we własnym, niepowtarzalnym blasku, trudno uchwytnym w recenzji i zmierzającego do dyskursywnego wyjaśniania, co zwykle kończy się częściową interpretacyjną porażką. Jak się okazuje, żeby pisać wybitną prozę nie trzeba wcale podążać za głosem krytyków, tęskniących za dawnymi czasami, kiedy to powstawały wielkie powieści realistyczne, mające ponoć potencjał, aby nas zbawić ode złego, zdiagnozować chorą kondycję współczesnej Polski.

Tymoteusz Milas, „Nowy Napis Co Tydzień”

– To miasto nie istnieje – powtarza Adolf Alois Adler i stuka zakrzywionym jak u ptaka, żółtawym paznokciem w czarny blat biurka, na którym leży plan wykonany ołówkiem kopiowym, z datą 1912 i gotyckim napisem u góry »Bromberg«, a w prawym dolnym rogu… Plan Stuebbena, pierwszy szkic jego planu, nigdy niezrealizowany. Rarytas – dodaje, schylając się do jednej z niższych półek czarnej, do połowy przeszklonej szafy z mapami.

Pochylam się nad planem Hermanna Josepha Stuebbena, wpatruję się w nieistniejące skrzyżowania, w budynki, których nie ma, w ruiny pojezuickiego kościoła. Chmura ptaków zasłania zachodzące słońce i na chwilę robi się ciemno. Podnoszę wzrok. Ojciec nagłym, krótkim ruchem zwraca głowę w stronę okna i w tym momencie wygląda jak Faust, jak ten Faust z obrazka na ścianie. Widzę jego orlą twarz. Jezu!

Ale on już wsunął plan Stuebbena do szuflady biurka. Chciał mi pokazać coś innego.

– W dniu twoich dziesiątych urodzin otrzymasz ode mnie mapę, synu – powiedział, rozkładając przede mną wielki suchy pergamin z mapą odwróconego świata. – W dniu twoich dziesiątych urodzin – powtórzył, a ja policzyłem szybko na palcach, to za trzy lata, tato, to przecież nigdy nie nastąpi, zlituj się, ojcze, nie skazuj mnie na wiekuiste cierpienie, ale powiedziałem tylko:

– Tak, ojcze.

I stałem, patrzyłem i niczego nie dotykałem.

A potem ojciec ją zwinął, wsunął w ciemny, miękki otwór tuby wyściełanej czerwonym aksamitem, zamknął wieko, następnie schylił się w półobrocie i ułożył ją na półce, drugiej od dołu, tam, gdzie nie było przeszklenia w drzwiach, więc nawet zazdrosne promienie zachodzącego słońca nie docierały, nie podglądały, nie pożądały mapy Fra Mauro, tej zaginionej, wykonanej przez Fra w tysiąc czterysta pięćdziesiątym piątym w klasztorze na południu Europy.

(fragment książki)

Barbara Sadurska – (ur. 1974) ukończyła prawo i polonistykę oraz rozliczne studia podyplomowe, np. na Wydziale Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UJ. Mieszkanka krakowskiego Podgórza.